Zawady Oleckie

Pitaszki

Pitaszki, od ptaszków pitu, pitu, z resztek gliny, która zostaje po lepieniu, a jest jej za mało, żeby zrobić coś sensownego. Te poszkliwione – jak widać – głównie na żółto, inne pomalowane angobami i poszkliwone bezbarwnie. Uzbierało się ich tyle, że zamiast tylko cieszyć oko, niektóre można kupić w naszej realnej galerii po 10-16 zł - im niżej tej strony, tym większe prawdopodobieństwo, że są dostępne od ręki.
Takie kurczaki można sobie ulepić w naszej pracowni, czego dowód w postaci pitaszków Marysi:
Pitaszki biało-granatowe do kuchni w pensjonacie.
Pitaszki malowane angobami i poszkliwione bezbarwnie na prezent dla babci.
kurczak4.jpeg Pitaszek samotny, popłukany w turkusowym szkliwie i pokropkowany nieco - zabrała go pani Iwona z Marysią.
Pitaszek nieco większy, pokropkowany angobami i poszkliwiony bezbarwnie
Pitaszki dwa z Lodzią, pokropkowane angobami i poszkliwione bezbarwnie
Pitaszki minimalistyczne, prawie niekolorowane, tylko poszkliwione bezbarwnie
Pitaszki kropkowane - jeden z nich kupiła pani Anna z Zamościa na aukcji charytatywnej dla Kubusia
Pitaszki miedziane kupiła pani Anna z Zamościa na aukcji charytatywnej dla Kubusia
Pitaszki żółto-brązowe kupił pan Wojtek z Krakowa na aukcji charytatywnej dla Kubusia
Pitaszki mniejszy i większy pokropkowane angobami i poszkliwione bezbarwnie kupił pan Wojtek z Krakowa na aukcji charytatywnej dla Kubusia
Pitaszki "kurcze blade" malowane angobami i poszkliwione bezbarwnie. Tych już nie ma.
Już żadnego z nich nie ma. Żółty w ciapki poszedł z koleżanką Alfreda, która zabrała wszystkie pitaszki jakie były.
Do tego powyżej dołączył kolega, ale już ich nie ma w galerii
Pitaszki marchewkowe na zamówienie Gucia
Pitaszek poprawiany z białego na niebieski, wciąż niedoskonały ale taki już będzie musiał żyć;) a i tak spodobał się Anie i wyjechał do Berlina
Pitaszek niebieskawy, malowany angobami i szkliwiony bezbarwnie, odleciał do Kutna
Pitaszki sierpniowe, malowane angobami mniej lub bardziej i poszkliwione. Największy ma wymiary 5,5 cm (długość) x 3 cm (wysokość), najmniejszy, który odleciał do Basi z okazji urodzin raz na 4 lata - 3,7 cm (długość) x ok. 2 cm (wysokość)

Już żadnego nie ma, te w kolorze gliny poszły z koleżanką Alfreda, która zabrała wszystkie pitaszki jakie były.

Pitaszki na koniec wakacji, malowane angobami i poszkliwione.

Ten z białym podgardlem poleciał do Kutna, reszta do pani Joanny do Poznania.

Pitaszek szkliwiony, seledynowy w pomarańczowe kropki, z tych mniejszych, czeka w galerii

Poleciał do Poznania do pani Joanny.

Pitaszki w gnieździe na zamówienie Gucia
<< wstecz

kontakt

projekt: Adam Mijakowski